Pasta di mais

Se si desidera acquistare uno qualsiasi dei miei lavori, si prega di contattare con me izabellaa@live.it.

niedziela, 26 grudnia 2010

Fragolina

Czuc wszedzie na blogach swiateczne leniuchowanie i pusto sie wszedzie zrobilo.Czas przerwac ten letarg:)Witam poswiatecznie nowa kukurydzianka.

środa, 22 grudnia 2010

Szopka

Tym swiatecznym motywem,chcialam Wam Wszystkim zyczyc,aby oprocz upominkow,pod choinka znalezc duzo ciepla i szczescia.I zeby Wam ono towarzyszylo prze caly okraglutki rok.Wszystkiego dobrego.

wtorek, 21 grudnia 2010

Przepis na mase kukurydziana .

Witam Was.Jako ze pytacie mnie jak sie robi ta mase,napisze jeszcze raz jak sie ja wykonuje prosto samej w domu.Potrzebujemy
- Kubek skrobi kukurydzianej(czasem jak pytalam w Polsce o skrobie chcieli mi wcisnac make kukurydziana,ktor sie do tej masy nie nadaje kompletnie)
-kubek kleju typu wikol(ten ktory po wyschnieciu robi sie przezroczysty,ja kupowalam sniezke)
-lyzke olejku (do ciala,tego dlka niemowlat i najlepiej bezbarwny)
-lyzke parafiny w plynie(albo wazeliny w plynie,bo to chyba jedno i to samo)
-lyzke soku z cytryny(badz octu,potrzebne bo odkaza i sie nam produkt z zyjatkami nie zrobi:)
Mozna tez dodac kilka kropel olejku zapachowego,ja uzywam czasem rozanego ,kiedy modeluje rozyczki:)
Te wszystkie skladniki mieszamy drewniana lyzka na teflonowej patelce(innej niz teflonowej nie polecam,bo sie przykleja i pali).Mieszamy dokladnie,zeby nie bylo zadnych grudek.
Najwazniejszy etap nastapi teraz,bo nasza mase musimy po prostu ,,ugotowac,,.Stawiamy na malym ogniu i energicznie mieszamy.Zaczna sie po kilku sekundach robic grudki,to znak ze nalezy uwazac zeby masy nie przegrzac.Po doslownie kilku minutach(u mnie to trwa jakies 4 minuty),nasza masa zaczyna odchodzic od brzegow i to kolejny znak,ze masa jest gotowa(patelnie po prostu jest czysta,wszystko sie od niej odkleja).Teraz juz ugniatamy porzadnie ta mase,uwazajac zeby sie nie poparzyc,chowamy do woreczkow,bo kontakt z powietrzem powoduje,ze zasycha i to dosc szybko.
To chyba wszystko.Mam nadziej,ze wytlumaczylam jasno.Jak sa jeszce pytania to smialo:)Cmok.

P.S.
Ja na poczatek  bym proponowala uzyc jakiegos malenkiego kubeczka,zeby pocwiczyc gotowanie masy,bo na poczatku nie zawsze wychodzi,po prostu trzeba wyczuc kiedy ma juz dosc ognia.Lepiej niedogotowac,niz przegotowac,bo wtedy mozna ja tylko wywalic,staje sie za twarda.Jesli przy ugniataniu klei sie do rak,to znak,ze za malo ugotowana i mozna ja jeszce trosze podgrzac na patelni.Znim zaczynam ugniatac,to smaruje rece tlustym kremem.Ja kocham po prostu ta mase,jest gladka jak aksamit i plastyczna.Polecam,swietna zabawa.

niedziela, 19 grudnia 2010

Magnezy na lodowke-calamite

Witam .Dzis trosze nowych prac,czyli proby recznego malowania masy kukurydzianej .Kwiatki juz byly,ale nie w nowym wydaniu,czyli Ola ulozyla bukiecik w malenkiej doniczce z terakoty .Zrobilysmy tez wspolnie dwie zawieszki na mebelki w kuchni i kilka magnezow na lodowke.Pozdrawiam.

czwartek, 16 grudnia 2010

Strawberry Shortcake-Fragolina Dolcecuore

Popapralam sie troszke w soli i na koniec stwierdzilam,ze kazdy robi co lubi i woli,wiec wsadzilam lapki na powrot w moja stara, wyprobowana mase(Ola popiera mame:).Wyczarowalysmy ,,truskawkowe ciastko,,ktore moze wierna kopia nie jest,ale i tak sie nam podoba,a ktore jutro stanie sie prezentem dla malej panienki,ktora dzis miala swoje 10-te urodziny.

I jeszcze przyfrunal do nas maly aniolko-amorek i przycupna zmeczony na krzeselku,zeby pozdrowic Wszystkich naszych gosci na blogu.Dobranoc.

sobota, 11 grudnia 2010

Angelo in das

Kupilysmy sobie nowa paste do modelowania,das-bo czasem nalezy sobie zmienic technike.I wyczarowalysmy taka oto zawieszke,z aniolkiem.Zeby nie bylo,ze ja nie w temacie swiatecznym.Ciezko sie lepilo,bo jednak pasta di mais ma swoje walory,a das jest oporny:)Ale jakos poszlo i tadam...W zalozeniu,to aniolek sobie spiewa,prosze zapamietac-spiewa,nie krzyczy:P

środa, 8 grudnia 2010

Zeszloroczny aniolek

Zrobiony w tamtym roku,gdzies na jakis konkursik z kafearu(zrobilam ich wtedy kilka i zadnego nie umialam podeslac).A znaleziony dzis w pudle ze starociami,jako ze ubieralismy choinke.Bardzo sie zdziwilam kiedy go zobatrzylam,bo myslalam,ze juz gdzies przepadl.


A tutaj maly lew,z kursu obrazkowego na blogu Emilidolls.

poniedziałek, 6 grudnia 2010

Jabluszko i czas na kapiel.

Zainspirowana i poprowadzona za raczke,krok po kroku,na wspanialym blogu ARTECUCA,zdolalam jakos zrobic swoje pierwsze recznie malowane jabluszko.Efekt jest jaki jest,no ale zawsze to poczatki,pedzelka cieniutkiego tez nie mialam,wiec wzielam z elaynera (i tak sie juz nie maluje,bo szkoda czasu).Dziecku nogi przykleilam pietami do pupy,ratunkuuuuuu-juz nie mysle,taka jestem zakrecona.
Pozatym dzis mikolaj,u nas juz byl.Radochy co nie miara ma moja Olenka.

niedziela, 5 grudnia 2010

Reniferek i biedroneczka

Zalila sie biedronka-,,moze nie jestem pieknoscia,ale za to przynosze szczescie,,-reniferek na to-,,chodz biedronko chodz na slonko,,:D.
Coz,tlumaczcie sobie ten incydent,pozna pora,albo zimnem;)

sobota, 4 grudnia 2010

Scarpette natalizie

Wczoraj patrzac na film,wydziergalam buciki swiateczne,mini buciki:)Walka z szydelkiem nadal trwa,jak powiedzialam-nie poddaje sie szybko.

czwartek, 2 grudnia 2010

Babo natale e renna in pasta di mais

Jedzie juz jedzie,siwa brode ma,na saneczkach smiga tralalalala.Pamietam jak zawsze sie cieszylam,kiedy zblizal sie dzien 6 grudnia.Jeszcze kiedy bylam calkiem mala,kiedy jeszcze moj tato  robil wieczorem cale przedstawienie,zeby przyjac Swietego Mikolaja.Raz siedzialam pod przescieradlem nie wiem juz ile czasu,zeby ,,dorwac,,wreszcie tajemniczego jegomoscia.Zaczynalam sie niecierpliwic,wiec tatko powiedzial,ze pewno nalezy przewietrzyc pokoj,inaczej Mikolaj nie przyjdzie za boga ojca.I po wietrzeniu  faktycznie-przyszedl:D  Ta nutka wspomnien chcialam Was dzis pozdrowic i zyczyc pieknych prezetow na Mikolaja.

środa, 1 grudnia 2010

Drobiazgi

Pobawilam sie troszke nowa technika i bardzo sie ciesze,ze dzieki Ines moglam zrobic cos nowego,ale teraz czas,zeby wrocic do ulubionych czynnosci............czyli do lepienia.Z resztek masy pokleilam wszystkiego po troszku.A ze swieta ida z wielkim rozmachem,to mikolajka tez nie brakuje.

wtorek, 30 listopada 2010

poniedziałek, 29 listopada 2010

Specjalnie dla Ines;)

Tak wiec,podjelam sie rzuconej w moim kierunku rekawiczki,a skutkiem tego jest oto ta karteczka.Okombinowalam sie tymi nitkami-jak slon pod gore-widac zreszta gdzie zaczelam, a gdzie pomalu konczylam,bo pod koniec szlo mi ciut lepiej:)Ale zabawe mialam przednia,nie powiem.Sasiedzi zreszta pewno tez,bo tu sciany maja uszy,oczy i matka kochana wie co jeszcze.Ze mieli zabawe wynika to z prostego faktu,ze paluszek mnie zaczal bolec ciut,od tego pchania igly,wiec zlapalam za ogromny walek i nim sobie pomoglam(wyglada dzisiaj,jakby go mole pogryzly).Ale co mi tam.Udalo sie:D-powiedzmy.A mnie tylko jeszcze tego do szczescia trzeba bylo,dziurawych kartek.a wine za to ponosi droga Ines;)Buziolki.

niedziela, 28 listopada 2010

Mam jakas niemoc tworcza,wiec nie majac nic nowego do pokazania,bo wszystko zaczete a malo skonczone,przywitam sie dzis z Wami na cytrynowo i pomaranczowo.Kolorki calkiem,calkiem jak na pochmurne listopadowe dni.Kiedys na poczatku,kiedy przyjechalam do Neapolu,nie moglam sie na te drzewka napatrzec.Teraz chociaz juz sie przyzwyczailam,dalej bardzo je lubie ogladac.A taki widoczek podziwiam sobie z poranna kawka z mojego malego balkoniku.Buziaki.

P.S. Mozolnie ,ale jakos poszlo.Moja pierwsza choineczka.Troche mi babke bardziej przypomina,ale sie opracowalam jak nie wiem:)I jeszce pare kwiatuszkow,tradycyjnie-uwielbiam bukieciki.

czwartek, 25 listopada 2010

Walka z szydelkiem

A wiec bylo to tak..przez ostatnie 3 dni,odkat zachorowalam na szydelkowe serce,bardzo sie klocilam z szydelkiem.Efekt klotni?.....1:0 dla szydelka:D.Ale,ze nie powiedzialam jeszce ostatniego slowa,cwicze sie na razie na prostych ,,torebeczkach,,.Najwazniejsze,ze Oli sie podobaja i juz dzis z rozowa poszla do szkoly(nawet wrocila w jednym kawalku)-taki swoisty test wytrzymalosci materialu:D.Dodatkowo zapomniany bukiecik roz.

poniedziałek, 22 listopada 2010

Fiolkowo

Nowa panienka do kolekcji(jeszcze nie polakierowana,bo lakieru brak).U mnie chyba oberwanie chmury.leje i leje.Jak tak dalej pojdzie,zostaniemy bez ciuchow czystych,bo nic nie schnie.W domu jakby huragan przeszedl,nie wiadomo w co rece wsadzic,pranie, sprzatanie i co tylko sobie mozna nie wymarzyc:).Pozdrawiam i zycze Wszystkim baaaardzo kreatyvnego tygodnia.

sobota, 20 listopada 2010

Sobotnie

Witajcie dziewczyny,popoludniowa kawka,jak zwykle o tej porze..U mnie pogoda chlapiaca juz od tygodnia,zimno i wilgotnie(i kto powiedzial,ze wlochy to cieple kraje?).Po pierwsze chcialam sie z Wami podzielic moim wczorajszym odkryciem.Mieszkam tu juz iks czasu ,a nie wiedzialam,ze prawie calkiem pod nosem mam taki sklepik,ze dech zapiera.Jest w nim doslownie wszystko co trworcze lapki by sobie wymarzyly.Kleje,formy silikonowe,strumenti do modelowania w masach,farby,brokaty---no jednym slowem,raj na ziemi.Wpadlam na ten sklep przypadkiem,lazac z Ola i podziwiajac swiateczne wystroje.Cieszylam sie jak dziecko:)Kto to powiedzial,ze pod latarnia jest najciemniej,mial racje:D
Chcialam sie Wam dzis pochwalic,moja mala artystka i jej pracami.Koniecznie chciala sie i ona z Wami podzielic swoja tworczoscia(teraz pisze post pod cenzura,bo stoi kolomnie i czyta,czy aby wszystko napisalam dobrze)Ja z koleji znalazlam wczoraj takie oto inspiracje i nie moglam sie im oprzec.Resztki masy,doskonale nadaj sie na takie ,,duperelki,,Renifery w produkcji,oczata jeszcze im nalezy domalowac.Pozdrawiam Was serdecznie.

czwartek, 18 listopada 2010

Natalina

Jak juz w temacie swiatecznym,to machnelam sobie i taka mila panienke.Troche sie dzis wkurzylam,bo nowy lakier okazal sie matowy,a nie swiecacy,wiec dopoki sie nie skonczy,wszystko bedzie ,,matt,, robione.
Obecnie pracuje nad wlasna osoba w technice malowania oczow,bo wrozki nie trzeba,zeby widziec,ze mam z tym lekki problem.Natalina moim zdaniem,te oczy ma juz ciut lepsze.
Tak pozatym,to pozdrawiam Wszystkich ktorzy mnie odwiedzaja.Nabijaja sie z mioch kaczek,rozjechanych mikolaji itd.,itp.,;)Mile te moje poczatki blogowania z Wami.Salute.

środa, 17 listopada 2010

No to sie usmialam:)Moje dziecko jest odlotowe.Przyszla po szkole wczoraj i jak tylko weszla,zawolala..;;mamoo jaka fajna kaczka,,-ja jej mowie,ze to przeciez Twiti.D.
Popatrzyla na mnie,za jakas chwile przychodzi i mi mowi-,,no nie przejmuj sie,ja tylko zartowalam,przeciez to widac,ze to jest Twiti,,.Nie chciala mi zrobic przykrosci,slodkie prawda?:)

wtorek, 16 listopada 2010

Owieczka i Mikolaj

Witam popoludniowa kawka,chociaz male efekty daje,bo mi sie oczy kleja.Wczoraj znalazlam dwa fajne,,krok po kroku,, i to sa wyniki.W ,,suszeniu,,jest tez ulubiona postac Oli --Tuiti.Na dodatek skonczyl sie mi lakier...buuuuu i musze leciec kupic jakis porzadny instrument do malowania oczu,bo juz kilka postaci musialam pozbawiac glowy,poniewaz lakierujac oczeta sie im ,rozplywaly,,.To do nastepnego.

niedziela, 14 listopada 2010

Na szybkiego

Zainspirowana wedrowka po blogach ulepilam syrenke dla mojej Oli.Kilka mikolajkow na choinke ,nadal sie zastanawiam ktora wersje koncowa wybrac.I na specjalna prosbe malej skonstrulowalysmy kilka kartonikowych ozdob w temacie zblizajacych sie swiat:)

czwartek, 11 listopada 2010


Postanowilam ,,pochwalic,,sie rowniez innymi moimi pracami,bo lubie tez haftowac i robic na szydelku,co trwa stosunkowo od niedawna.Jestem wlasnie na starcie robienie szaliczka na szydelku dla mojej niuni kochanej,w miedzy czasie koncze swiateczny domek,na filizanki braklo mi muliny kolorowej wiec hafcik zawieszony,na czas nieokreslony,bo nie moge znalezc identycznego koloru.Pozatym te moje hafciki leza sobie odlogiem, ,pomyslow mam wiele,ale czekam na prezent od mikolaja,tzn.maszyna do szycia.